Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Gwalt


Gwalt

Siedziałam w szybkim srebrnym volvo. Po mej lewicy siedział chłopak, a właściwie wampir. Wpatrywałam się w jego bladą twarz, która nie okazywała żadnych uczuć. Jego miodowe oczy wpatrywały się w drogę, drogę prostą wiodącą przez las. W moich oczach można pewnie było dostrzec fascynacje i zakłopotanie.
- To co się dzisiaj stało nie powinno mieć miejsca –przerwał ciszę głos Edwarda. Aksamitny ciepły a zarazem stanowczy.
- Co masz na myśli ?
- Po prostu ten pocałunek, On nie miał prawa nastąpić
-Słucham ?- wyjąkałam a głos mi się załamał
- Po prostu nie chciałem żeby to tak wyszło.
- Czyli jak? Co masz na myśli?
- Zrozum. Mój umysł na chwilę przysłonił widok Bell. Tak naprawdę całując Cię myślałem o niej myślałem, że to ją całuje a nie Ciebie.
- Wiesz to co teraz mi powiedziałeś to …. To sprawiło mi wielką przykrość - mówiłam przez łzy ale dostatecznie tak by jednak mi One nie spłynęły – rozkochałeś mnie w sobie ! Najpierw mówisz , że nie mam nawet o Tobie nie myśleć potem mnie ratujesz wyjawiasz mi tajemnicę swojej rodziny spędzasz ze mną miły wieczór, całujesz mnie a teraz mówisz, że robiąc to wszystko miałeś na myśli Bellę ?
- Tak –jego odpowiedź była dla mnie zaskakująca nie próbował się tłumaczyć czy coś takiego tylko od razu mi powiedział
I nagle znaleźliśmy się pod moim domem. Wpatrując się w Edwarda nie musiałam nic mówić On wiedział co teraz mi zrobił. Szybko wysiadłam z auta i weszłam do domu. Nawet nie popatrzyłam przez okno nawet nie miałam ochoty na niego spojrzeć ani przywołać jego twarz z pamięci.
Nagle rozległ się dźwięk mojej komórki.
-Kochanie w końcu odebrałaś ile można dzwonić? Myślałem, że coś Ci się stało !- od razu rozpoznałam głos. To był mój tata
- Tato spokojnie po prostu wybrałam się Ze znajomymi do Wesołego miasteczka i zapomniałam wziąć telefon. Przepraszam, że naraziłam Cię na nerwy
- Eve ja się nie martwię tylko boję o Ciebie. Wiesz –mówił tata kiedy weszłam mu w półsłowa
- Wiem tato wiem. I wiedz, że ja też się o Ciebie boję, ale ten cały strach nie może wejść nam na głowę i przysłonić życia codziennego
- Oh Eve nawet nie wiedziałem ,że jesteś taka mądra. O ! przepraszam, ale za 5 minut mam odprawę do Hiszpanii. Kocham Cię skarbie- powiedział tonem jakbyśmy już nigdy nie mieli się zobaczyć
- O tato ! Miłej podróży , Ja Ciebie też kocham pa! –powiedziała tonem ,,be happy’’ i się rozłączyłam
Kiedy już byłam w piżamie postanowiłam sprawdzić pocztę. Ku mojemu zdziwieniu w skrzynce był e-mail od Belli

Cześć ponownie :*
Dowiedziałam się od Alice, że wiesz już o nas. Pewnie zdziwi Cię, że napisałam o nas. Tak naprawdę ja też jestem wampirem. Wyjechałam zaraz po strzelaninie, ponieważ jak już mówiłam Edward był prze mnie cały czas. Wyjechałam do Włoch do rodziny Volturi by mnie przemienili. Zapewne Edward o mnie nie wspomniał no cóż. W każdym bądź razie życzę Ci powodzenia.
PS. Niedługo ktoś się do Ciebie odezwie. O i spokojnie Volturi się Tobą nie zainteresują bo nic nie wiedzą o Tobie.

Pa ;*
Co ? Czyli Swan też jest wampirem? To nieźle ! I co miała na myśli z tymi informacjami w ps. ?
Boże! Dlaczego to wszystko musi być takie trudne ?
Postanowiłam włożyć słuchawki od mp3 do uszu i popieścić je trochę ulubionymi melodiami. Na pierwszy odstrzał poszła piosenka Avril Lavinge : Will Be, a potem mój mózg zaczął przechwytywać słowa piosenek takich wykonawców jak : Paramore, Muse i innych.
Znalazłam się w lesie znów w białej sukience. Szłam śladem martwych zwierząt i odnalazłam Edwarda który zaraz gryzł mnie w szyję. I nagle znów zobaczyłam zielone drzwi, a cisza w pokoju była co najmniej nie znośna. Mp3 się wyładowała i naglę brech. Coś ciężkiego upadło na podłogę. Postanowiłam, że sprawdzę co też tym razem mój kotek [uratowany przez Edwarda łamacza serc] zbił. Schodząc na dół nie zapalałam światła bo orientowałam się na tyle w moim małym domku, że go po prostu Nie potrzebowałam. Znajdowałam się w kuchni i wyciągałam rękę do włącznika od lampy kiedy ktoś przyłożył mi grubą szorstką dłoń do ust a wolną ręką obłapał mnie w tali.
-Cicho po co krzyczeć i tak nikt Cię nie usłyszy maleńka. To małe miasto ma swoje zalety- mówił ochrypnięty głos
Naglę zapaliło się światło to ten człowiek je zapalił
- gfngm mmym – wybąkałam. Słowa te miały oznaczać kim jesteś, ale coś mi nie wyszło.
Nagle upadłam na podłogę i wtedy zobaczyłam ową sylwetkę. Był to mężczyzna około 35 lat. Na prawej ręce miał chyba z 12 tatuaży. Cała jego sylwetka była bardzo muskularna. Jego głowa była zupełnie łysa a [spostrzegłam to dzięki lustrze] na jej tyle widniał duży tatuaż w postaci trupiej czaszki w ogniu z przeplatanym zielonym wężem. Na plecach miał wielkie szramy tak samo jak na twarzy. Wtedy się uśmiechnął. Co drugi ząb był albo ze złota albo ze srebra.
- Eh… Gdyby nie ten głupi stojak na kurtki to bym zrobił to w łóżku – mówił mężczyzna ochrypniętym głosem
- Kim ty jesteś i co tu robisz ?- zadałam pytania a mężczyzna się tylko uśmiechnął
- Mam na imię Salvatore i jestem seryjnym zabójcą i gwałcicielem. Co tu robię ? hm… Twoja zasrana matka wsadziła mnie za kratki pół roku temu na dożywocie, ale ze względu na słaby stan zdrowia zostałem wypuszczony na 3mies.To wystarczająco długo by się zemścić . Niestety ta szmata została zabita więc zemszczę się na Tobie- mówił Salvatore- miałem wszystko zrobić w łóżku ,ale ten zasrany stojak wszystko popsuł
- To nie wina stojaka tylko twojej koordynacji, a raczej jej brak – rzuciłam marnym sarkazmem wyraźnie go zdenerwowałam bo ten zaczął się trząść. Skorzystałam z okazji i rzuciłam się do ucieczki. Pierwsze co zrobiłam to złapałam za wazon i rozbiłam go na głowie skazanego. Teraz się dopiero wkurzył! Z jego twarzy dało się odczytać , że już nie będzie się bawił ze mną tylko od razu przejdzie do rzeczy. Zaczęłam uciekać kiedy Salvatore mnie złapał za nogę i się przewróciłam. On zaś wodził teraz dłoniom po mojej łydce i zmierzał ku udom albo i dalej.
- ym … szkoda że po wszystkim będę musiał Cię zabić. Cóż może dlatego to będzie nie zapomniane doświadczenie? Twoje ciało jest jak narkotyk- mówił mężczyzna i wąchał moje ciało- szkoda, że ta szmata nie może zobaczyć co z Tobą zrobię !
-Nie mów tak o mojej mamie bo … -w tym momencie Salvatore zakrył mi usta swoją dłonią
- Ci … To będzie przyjemne doświadczenie- mówił mężczyzna i całował moje uda a ręką przeczesywał włosy.
-Zostaw mnie zboczeńcu ! – krzyczałam, ale jego ręka cały czas tłumiła moje krzyki i nagle drugą ręką uderzył mnie w policzek. Z mych oczu zaczęły spływać łzy. Nie wiedziałam co teraz to znaczy wiedziałam, że zapewne zaraz pozbędę się swojej cnoty a zaraz po tym życia. I wtedy właśnie uświadomiłam sobie ile rzeczy jeszcze nie zrobiłam a miałam zrobić. Wiedziałam, że prędzej czy później wybuchnę i powiem Edwardowi co naprawdę czuje. Powiem mu, że mimo tego monologu o tej całej Swan ja i tak go kocham. Chciałam pójść na studia i zaznać akademickiego życia potem chciałam ratować ludziom życie [bo wybrałam studia medyczne] znaleźć męża [ jeśli nie był by to Edward] skoczyć ze spadochronem mieć dziecko pojechać do Europy i w końcu … w końcu poznać moja babcię od strony mamy. Tyle chciałam zrobić a miałam jeszcze jakieś 10 minut do śmierci ! ! !
Salvatore właśnie dotykał mój biust. Boże ratunku !
- Nikt Ci nie pomoże – szepnął mi do ucha Salvatore poczym dalej bawił się moimi włosami i dotykał mój biust
Płakałam ale już nie krzyczałam po pierwsze . nie mogłam krtań odmówiła mi posłuszeństwa po drugie. Nie miałam siły. Nie miałam siły już nic zrobić, nawet nie odpychałam napastnika rękoma. Było mi tak niedobrze nie mogłam nic zrobić. Przed oczyma stanął mi Edward z nocy kiedy się pocałowaliśmy. Moje oczy widziały uśmiechniętą twarz kiedy jej ręce podawały mi watę cukrową widziały tę twarz pełną ekspresji podczas pocałunku. Myślałam tylko o Nim. Mimo, że cały czas czułam na swym biuście wielkie łapy myślałam o Edwardzie myślałam ile zostawiam. Nie myślałam o tacie, mamie cz kimkolwiek innym teraz liczył się Edward TYLKO ON ! I nagle Salvatore nie bawił się moimi włosami nie dotykał już mojego biustu ani nie całował mojego brzucha[ podczas mojej retrospekcji mężczyzna sunął się k górze]. Jednak nadal nie miałam siły wstać czy chociaż podnieść głowy. I nagle ktoś mnie przytulił. Ten ktoś był zimny i twardy. Jego skóra wydzielała taki słodki zapach. I wtedy to sobie uświadomiłam to był mój kochany. Momentalnie się podniosłam. Tak to był ON !. Spojrzałam mu w oczy miodowe oczy. Cały czas zastanawiając się czemu ON tutaj jest. Patrzyłam mu prosto w oczy cały czas trzęsąc się z nadmiaru ZŁYCH wrażeń.
-Spokojnie jestem tutaj On Ci już nic nie zrobi – usłyszałam ten głos. Ten aksamitny pieszczący moje uszy. Ja cały czas patrząc mu się w oczy zaczęłam płakać. Płakałam ze strachu, z emocji i oczywiście ze szczęścia, że ON jednak wrócił i teraz trzyma mnie w objęciach.
- Ty ? Dlaczego ? –zadałam pytanie chociaż chyba nie chciałam znać odpowiedzi
- Gdy tylko zlokalizowałem twoje myśli. Myśli o mnie. Wyczułem także twój ból z policzka i niechcianą pieszczotę od biustu. Ponad to Alice powiedziała, że zataiła przede mną swoją wizję o tym co się właśnie stało i czym prędzej pobiegłem do Ciebie. –mówił Edward a ja cały czas otępiała wpatrywałam się w śnieżnobiałe zęby. – Przepraszam Cię że dopuściłem do czegoś takiego-dokończył
- Nic nie szkodzi. Bardziej zabolało mnie to co powiedziałeś w samochodzie –powiedziałam cały czas trzęsąc się
- Wiem, ale tylko to wymyśliłem aby Cię do siebie zniechęcić. Nawet nie wiesz jak bardzo było mi trudno coś takiego powiedzieć i wytrwać w domu bez Ciebie. Eve zrozum ja naprawdę się w Tobie zakochałem
- Czyżby lew zakochał się w owcy?
- Tak. Dokładnie – odpowiedział mi Edward wpatrując się w me zapłakane oczy. – Twoje oczy ich kolor. Jak głębia oceanu patrzą na mnie spod wachlarza długich czarnych rzęs. Nos mały kartofelek wciąga resztki kataru pozostałego po płaczu a usta. Pełne koralowe usta mimowolnie uśmiechają się na mój widok. Włosy długie w kolorze ciemnego blond falujące się na końcach opierające na małym a zarazem uroczym biuście. Nogi długie i chude. Eve ty jesteś po prostu idealnym kąskiem dla takich ludzi jak On i takich wampirów jak ja. Chcę być z Tobą na zawsze. – mówił mi Edward a ja chłonęłam te słowa jak gąbka jak gdybym przebiegła 1km sprintem i łapała powietrza. Teraz wiedziałam Co mnie łączy z Edwardem. Przytuliłam się do niego i pocałowałam jego klatkę piersiową.
Nagle do mojego domu wparowali dwaj chłopcy a właściwie mężczyźni a tak naprawdę wampiry. Emmet i Jasper.
-Kochanie to są moi bracia ten napakowany półgłówek to Emmet , a obok niego ten z czupryną jak szczotka do Jasper – powiedział Edward i puścił im łobuzerski uśmieszek. Tak, ten który ja tak pokochałam za pierwszym razem
-Ej ty uważaj sobie dziwaku- odparł na to Emmet i nie wiadomo dlaczego wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet ja.
- No proszę Cię Edziu. Co mu zrobiłeś ?- zapytał zdziwiony Jasper i każdy mimowolnie spoglądnął na Salvatore który był nieprzytomny. Kiedy znów ujrzałam jego postać leżącą pod ścianą znów ogarnął mnie strach i obrzydzenie do samej siebie. Lecz jak szybko ogarnął mnie strach tak szybko ciekł a jego miejsce zajęła fala spokoju.
-To Jasper. Potrafi wywierać na ludziach [i nie tylko] różne emocje –szepnął mi do ucha Edward poczym nie w nie pocałował
- Spokojnie nie zabiłem go, ale nie wiem co z nim zrobić. Bo jak go oddamy policji to komendant zadzwoni do ojca Eve, a Ona by tego nie chciała z kolei jeśli go gdzieś wywieziemy On powróci znowu, a zabić go nie zabijemy Emmet- mówił już do wszystkich mój luby nadal mnie przytulając
- Dobra my sobie poradzimy, a ty może zawieź ją do Carlisa bo ma limo na policzku- mówił Jasper
- Tak masz rację, ale nie mam samochodu a pędem się teraz z nią nie puszczę. Jeszcze mi się przeziębi.- odpowiedział mu Edward z pełną troską w głosie. Troską o mnie
- Masz mój Jeep – w momencie kiedy wypowiadał te słowa Emmet rzucił mu kluczyki od samochodu i nagle znalazłam się właśnie w nim.
- WOW – jedyne co mogłam właśnie wydukać
- Tak robi wrażenie – przyznał Edward i zaraz potem ruszyliśmy. W domu Edwarda znaleźliśmy się w przeciągu 10 minut. Był to dom pełen okien i białych ścian. Było tu tak nieskazitelnie czysto, że nie wiedziałam czy wg powinnam tam wejść. Oczywiście pachniało tam tym samym słodkim zapachem co Edward i nagle przedmą stanęła piękna blondynka.
- Witajcie. Tata czeka na Was w gabinecie medycznym. – rzekła Rose głosem tak pięknym, że omal nie zemdlałam z zachwytu. Ona sama obdarzyła mnie tak pięknym i serdecznym uśmiechem, że każde serce by wymiękło.
- Cześć Edward – powiedziała ochoczo następna wampirzyca to była Alice. Piękna istota poruszająca się z gracją baletnicy
- Cześć – wybełkotał mój ukochany. Widać był na nią chyba zły , że zataiła wizję mojej śmierci. Ja natomiast dałam mu sójkę w bok a w myślach poprosiłam aby był milszy dla swojej siostry
- Edwardzie naprawdę Cię przepraszam, ale nie wydawało mi się to na tyle ważne by o tym rozmyślać czy mówić Ci –mówiła ,,baletnica’’
-Mało ważne? Alice Ona mogła stracić życie ! Jakby to była Bella to była byś pierwsza a tak to już nie ? –krzyczała Rose
- Przestań Rose. Wiesz dobrze ,że nie oto chodzi. Poza tym Edward dostał już nauczkę ingerując w życie dziewczyny która potem go rzuciła. – mówiła Alice. W jej głosie dało się wyczuć smutek. Pewnie zawiodła się na osobie po której najmniej się tego spodziewała
- Ciebie też przepraszam Eve. Ja tylko chciałam – mówiła wampirzyca kiedy weszłam jej w słowo
- Wiem Alice. Chciałaś chronić Edwarda i ja to rozumiem, ale nie bój się… Ja tak nie zrobię- powiedziałam jej najszczerzej jak tylko umiałam
Na twarzy blond wampirzycy pojawił się uśmiech a w jej oczach ciepło w stosunku do mnie natomiast po wypowiedzeniu przeze mnie tych słów Alice przytuliła się do mnie.
- Alice starczy już. Niech Eve pójdzie w końcu do Carlisa. –powiedziała piękna rudowłosa kobieta. Miała około 32 lat i była oszałamiająco piekna.- Witaj maleńka jestem Esme i jestem matką tej całej zgrai wampirów – powiedziała kobieta ciepłym tonem w głosie potem mnie przytuliła i podzieliła się swoim pięknym uśmiechem. Nigdy w życiu nie odczułam tylu czułości ze strony ludzi a co dopiero WAMPIRÓW ?
Kiedy znalazłam się w małym pokoju z białą skórzaną kozetka i wszystkimi medycznymi narzędziami zobaczyłam postać dorosłego mężczyzny ok. 30letniego. To musiał być na pewno wampir bo tak pięknych ludzi na tym świecie nie ma .
- Witaj wiem, że poznałaś już moje dzieci i moją żonę tak więc poznaj i mnie –powiedział doktor obdarzył mnie jednym ze swych uroczych uśmiechów. – no do pokaż ten swój policzek- dokończył doktor
- e m to nic takiego po prostu dostałam mocnego płaskiego – powiedziałam i się zaśmiałam nawet nie wiem czemu. Tak naprawdę zawsze się śmiałam jak coś mi się złego przytrafiło
- Faktycznie to nic takiego. Skóra Ci lekko weszła w fiolet ale za parę dni będzie już okej –mówił doktor
Kiedy byłam już w salonie wszyscy łącznie z chłopakami siedzieli i rozmawiali
- Kochanie i co ? –zapytał się Edward i zaraz mnie przytulił
- Wszystko porządku
- Skarbie może zostaniesz u nas na noc co ? Zaopiekujemy się Toba a rano chłopcy uprzątną twój dom- zaproponowała mi Esme. To naprawdę cudowna kobieta
- Oh mamo. Po co się pytasz? Tak czy siak ją zmusimy –powiedziała Alice uśmiechając się do mnie
- Ja … nie … myślę … że …. Nie ma takiej potrzeby – mówiłam szybko jąkając się
- Oj Eve. Proszę –wyszeptał mi do ucha Edward
- No… no dobrze – powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Tym całym Salvatore nie masz się co martwić. Zawieźliśmy drania na policje oczywiście wcześniej się z nim bijąc. Tak naprawdę zaraz po jego wyjściu wyszło na jaw, że uciekł z więzienia i teraz go mają.-mówił Jasper i uśmiechał się bardzo serdecznie do mnie tym samym trzymając rękę na Alice
- a gdzie ja będę spała – zapytałam się. Wyszło chyba troszkę chamsko, ale wszyscy zaczęli się śmiać
- Jak to gdzie? Oczywiście, że ze mną – powiedział Edward
-ale wampiry nie śpią prawda? – zapytałam przekomarzając się nim
- faktycznie, ale mamy duże łóżko w pokoju gościnnym wystarczy je przenieść
- o nie… Eve dziś śpi ze mną – odezwała się Rose. Nie wiedzieć czemu wszyscy się na nią popatrzyli jak na U. F. O.
- Kotku a co ze mną? –zapytał się Emmet z miną urażonego dziecka. Gdy tak na niego patrzyłam to śmiać mi się chciało
- oj ty i Edward wybierzecie się na polowanie . Wiem, że jesteś troszeczkę głodny
-ale kochanie noc bez przytulenia się do Ciebie to jak noc stracona
- cóż misiaczku masz pecha –odpowiedziała mu blond wampirzyca i puściła mi perskie oko
-a moje zdanie się tu nie liczy? Przecież Eve to moja dziewczyna tak ? –powiedział Edward z obrażonym tonem
- wiecie co ? to nie ma sensu może ja pojadę do siebie i nie będę was rozdzielać? –w tym momencie usłyszałam pisk Edwarda
- Dzieci a nie prościej aby Eve i Edward spali w pokoju gościnnym? Bez przenoszenia łóżek bo jeszcze futrynę mi popsujecie –mówiła Esme przytulając się do ,,JEJ’’ doktora
- Tak to dobry pomysł –potwierdziła Alice, a my wszyscy zgodziliśmy się z nią. Mimo iż wiedziałam, że Cullenowie nie śpią miałam wrażenie, że cały czas leżą smacznie w łóżkach.
- Alice i Jasper się całują i leżą na łóżku a Rose robi pokaz mody Emmetowi natomiast Esme i Carlise lezą na łóżku wpatrują się w kominek i wspominają to jak się poznali. Tylko my grzecznie siedzimy na łóżku i rozmawiamy – oznajmił mi Edward
- Czy nie powinieneś się powstrzymać od podsłuchiwania ich myśli ?
-Tak ale tak się nie da. Alice właśnie krzyczy w myślach jak bardzo kocha Jaspera i chce …no wiesz… Emmet myśli, że Rose to najpiękniejsza dziewczyna na świecie stroju pani Mikołajowej wersji xs a Esme jak bardzo kocha Carlise i chce być z nim do końca swojej egzystencji. – mówił Edward z udawaną powagą
- Z czego tak się w duszy śmiejesz?
- Z twoich myśli
- A co w nich takiego śmiesznego?
- Naprawdę nie wiesz ? Zaraz mogę Ci pokazać nad czym tak rozmyślasz i czego pragniesz –w tym momencie Edward przechylił mnie na łóżko i zaczął całować. Boże jak On całuje! Normalnie nie mogę oddychać i kręci mi się w głowie, ale nie zakończę tego choćby nie wiem co. Naglę to Edward przerwał ale tylko po to by powiedzieć mi tylko dwa słowa poczym znów zaczął
- Tak mogą
To była odpowiedź na moje pytanie. Czy wampiry też mogą się kochać [fizycznie] i czy wampir może z człowiekiem. Po 10 minutach byłam tak wykończona pocałunkami z Edwardem, że gdy tylko wtuliłam się w jego tors od razu zasnęłam. Było mi tak dobrze.


rozum-a-serce 17/02/2009 21:21:50 [Powrót] Komentuj









>Ważąc uczucia<

Zajrzało 8768 czytelników

.:: Księga ::.
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

.:: O mnie ::.

Mo profil...
hm..co tu moglabym o sobie napisać.
Nazywam sie Olivia.Jestem pasjonatką fotografii i pisania opowiadań. Kocham chodzić do kina i przez to pisać recenzję.Blog bd zawieral opowiadania, ale i recenzje.
;-*


Dodaj do Ulubionych

.:: Archivum ::.

2009
Luty
Styczeń


.:: Fav ::.




.:: Linki ::.


Blog mojej przyjaciolki tez fajny :D
Blog, ktory prowadze razem z przyjaciolka.Jak dobrze sie ubrac

.:: Muzyka ::.




>>LAY BY LILY<<
>Powered by BLOG4U<


Strona Główna